Jako społeczeństwo przechodzimy zmianę w sposobie korzystania z nowych technologii, w szczególności z mediów społecznościowych. Po pierwszych latach entuzjazmu i zachwytu nowymi możliwościami, kiedy publikowaliśmy niemal wszystko, często bez refleksji, teraz uczymy się funkcjonować w nich bardziej świadomie. W debacie pojawiają się tematy dotyczące edukacji i higieny cyfrowej czy konieczności refleksji nad rolą technologii komunikacyjnych w naszym życiu. Ta zmiana obejmuje również szkoły.
Wizerunek dziecka w internecie – jakie zagrożenia dostrzegamy dziś?
Placówki, które przez lata dokumentowały swoją działalność w sposób spontaniczny i nieformalny, dziś stają przed koniecznością przemyślenia co, jak i po co publikują. Refleksja nad wizerunkiem dzieci w internecie jest konsekwencją dojrzewania do bardziej odpowiedzialnego korzystania z mediów. Wynika z rosnącej świadomość potrzeby ochrony prywatności, upowszechnienia pojęcia sharentingu, wiedzy o cyfrowych śladach pozostawianych w sieci i zagrożeniach z nich wynikających. Wzrosła też nasza świadomość psychologiczna i pedagogiczna: inaczej patrzymy na dziecko, czy młodego człowieka i jego autonomię. Wiemy, że w przyszłości może nie chcieć obecności swoich zdjęć w sieci i że internetowy wizerunek może wpływać na poczucie tożsamości i bezpieczeństwa.
RODO w szkole – jakie obowiązki dotyczą publikacji zdjęć uczniów?
Zmieniają się także realia prawne. Od 2018 roku we wszystkich krajach Unii Europejskiej, w tym w Polsce obowiązuje Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych, czyli RODO, w świetle którego wizerunek dziecka jest traktowany jako dana osobowa, pozwalająca na jego identyfikację. Oznacza to, że jego publikacja i przetwarzanie podlegają rygorystycznym zasadom, które mają chronić prywatność i bezpieczeństwo najmłodszych. Do czego RODO zobowiązuje szkoły?
- Do opracowania polityki publikacji zdjęć, ujętej w statucie szkoły lub Standardach Ochrony Małoletnich;
- Zebrania zgód rodziców, aktualizowania ich i przechowywania w jednym miejscu;
- Przestrzegania prawa do wycofania zgody: rodzic może w każdej chwili zmienić swoją decyzję;
- Ustalenia procedury powstawania zdjęć, czyli wyrażonej decyzji: kto robi zdjęcia, jakim sprzętem, gdzie są zapisywane i bezpiecznie przechowywane;
- Przestrzegania zakazu używania prywatnych urządzeń kadry pedagogicznej lub rodziców do dokumentowania.
Standardy Ochrony Małoletnich a publikowanie zdjęć dzieci
Z kolei w 2024 roku weszła w życie tzw. „ustawa Kamilka”, która obliguje szkoły, przedszkola i placówki oświatowe do wdrożenia Standardów Ochrony Małoletnich. Dotyczą one znacznie szerszego zakresu, ale są też miejscem, w którym należy sformułować zasady chroniące bezpieczeństwo dzieci w internecie i zawrzeć politykę publikacji zdjęć i filmów.
Jak szkoły najczęściej dokumentują swoją działalność?
Potrzeba dokumentowania i komunikacji o życiu szkolnych społeczności nie znika. Władze szkoły i nauczyciele chcą pokazywać swoją pracę, informować o projektach i sukcesach. To ważne dla rodziców, społeczności lokalnej i przede wszystkim dla samych uczniów i uczennic i ich nauczycieli i nauczycielek – wzmacnia poczucie sensu wykonywanej pracy. W praktyce jednak sposób, w jaki dokumentujemy szkolną codzienność, wciąż często wygląda tak samo jak kilka czy kilkanaście lat temu i niestety nie raz nie spełnia standardów zawartych w przepisach. Warto przyjrzeć się tej praktyce uważniej. W wielu szkołach wciąż brakuje jasnych zasad dotyczących tego, kto robi zdjęcia, gdzie są przechowywane, kto ma do nich dostęp i jak długo. Robią je najczęściej nauczyciele, czasem uczniowie a nawet rodzice. Powstają głównie na wycieczkach, podczas konkursów, projektów czy szkolnych uroczystości. Często znajdują się na prywatnych telefonach nauczycieli, przesyłane są przez komunikatory, a ich dalszy obieg trudno kontrolować. W efekcie szkoła traci kontrolę nad materiałami, które powinny być chronione.
Najczęściej są to fotografie wykonane telefonem, w biegu, „z ręki”. Bez przemyślenia, przygotowania kadru, z przypadkowym tłem, na którym widać bałagan w sali, czy prywatne rzeczy uczniów. Mimo to zdjęcia te trafiają później w wiele miejsc: na profil szkoły w mediach społecznościowych, stronę internetową, do gazetek, prezentacji, sprawozdań, a często także do komunikatorów którymi szkoła kontaktuje się z rodzicami. Służą promocji, komunikacji i archiwizacji, ale powstają w warunkach, które nie zawsze sprzyjają bezpieczeństwu i jakości.
Dlaczego warto promować szkołę bez pokazywania twarzy uczniów?
Mając świadomość zarówno wymogów prawnych jak i utartych praktyk, warto poszukać nowych rozwiązań, które pozwolą dokumentować działania z uczniami i uczennicami w sposób odpowiedzialny, nie narażając ich na niepotrzebne ryzyka. Pierwszym krokiem do tej zmiany a jednocześnie najskuteczniejszym rozwiązaniem uruchamiającym zupełnie nowe podejście do dokumentacji okazuje się rezygnacja z pokazywania twarzy dzieci. Taka decyzja nie tylko minimalizuje ryzyka prawne i wizerunkowe, ale w praktyce prowadzi do bardziej przemyślanej, estetycznej i profesjonalnej dokumentacji, w której centrum znajduje się działanie i proces edukacyjny.
Oczywiście oznacza to nowe wyzwania: trudniej jest pokazać emocje i opowiedzieć historię, która stoi za danym ujęciem. Zmienia się narracja i zamiast pokazywać „uśmiechnięte dzieci” podejmujemy próbę opowiedzenia o procesie i jego efektach. To odwrócenie perspektywy wymaga jednak bardzo konkretnych umiejętności. Nie da się zdobyć ich jedynie dzięki przeczytaniu tego tekstu, ale mam nadzieję, że może być on pierwszym krokiem do własnych prób i poszukiwań.
Jak opowiadać o projektach szkolnych bez zdjęć twarzy uczniów?
O czym na pewno warto pamiętać? Zacznijmy od sprawy zasadniczej, czyli narracji i świadomości po co zdjęcie powstaje. Odpowiedzmy sobie na pytania: co ono ma opowiadać? Co ma na nim się znaleźć żeby ta opowieść była czytelna?
Format i kadrowanie zdjęć w szkolnej komunikacji
Możemy przejść kwestii technicznych i organizacyjnych.
- Format. Jeśli zanim zaczniemy robić zdjęcie, zdecydujemy w jakim celu ono powstaje i gdzie będzie publikowane, decyzja ta zdeterminuje format – pion będzie odpowiedni do niektórych social mediów, poziom, bardziej uniwersalny, do publikacji na stronie, czy szkolnego albumu.
- Stabilizacja. Nie musimy mieć statywu, albo możemy zrobić go samodzielnie z prostych materiałów (poszukajcie inspiracji na YouTube). Czasem wystarczy oprzeć łokcie trzymając aparat czy telefon, żeby zdjęcie nie było poruszone.
- Czysty obiektyw. Pamiętajcie o przetarciu szkiełka w telefonie miękką ściereczką, żeby na zdjęciu nie pojawiły się tajemnicze kropki czy plamy.
- Kadrowanie: Zdjęcia bez twarzy wymagają od nas bardzo świadomego myślenia o kadrze. Szukajcie sposobu na to, żeby pokazać wymowne obrazy, opowiadające o waszym działaniu: dłonie pracujące nad projektem, fragment plakatu, czy inne detale, sylwetki od tyłu, ujęcia z góry pokazujące materiały na stolikach.
- Światło. Naturalne światło dzienne jest zawsze lepsze niż sztuczne, które spłaszcza obraz i tworzy ostre cienie. Pamiętajcie też, żeby zawsze kadrować ze światłem a nie pod światło.
- Tło. Warto poświęcić trochę czasu na to, by spojrzeć, co znajduje się za fotografowanym obszarem: czy w tle nie ma prywatnych informacji, bałaganu, przypadkowych osób. Czasem wystarczy lekko zmienić kąt, a czasem zrobić małe porządki, żeby uniknąć pokazania niepożądanego tła.
- Proces. Zamiast jednego pozowanego zdjęcia, lepiej uchwycić kilka momentów pokazujących kolejne etapy pracy: rozłożone materiały, rozpoczęty projekt, moment współpracy, efekt końcowy.
Zgoda ucznia na zdjęcie – dlaczego warto pytać nie tylko rodziców?
Wszystkie te kwestie są ważne jeśli chcemy osiągnąć wartościowy i jakościowy efekt na naszych zdjęciach. Uważam jednak, że kluczowym, najważniejszym elementem odpowiedzialnego dokumentowania działań szkolnych jest włączanie uczniów i uczennic w decyzje dotyczące tego, czy w ogóle chcą być fotografowani i, jeśli tak, to jak chcemy to zrobić. Nie jest to tylko kwestia uzyskania ich zgody, ale przede wszystkim budowania świadomości i sprawczości. Warto rozmawiać z nimi o tym, czym jest wizerunek, dlaczego warto go chronić i jakie konsekwencje może mieć publikacja zdjęcia w internecie. Normalizowanie odmowy jest także ważnym elementem tego procesu. „Nie chcę zdjęcia” powinno być traktowane jako naturalna, w pełni akceptowana decyzja, a nie coś, co wymaga tłumaczenia.
Edukacja cyfrowa w szkole poprzez rozmowę o wizerunku
Takie rozmowy to ważny element edukacji cyfrowej. W wielu klasach dobrze sprawdza się wspólne ustalanie zasad, na przykład stworzenie kontraktu dotyczącego zdjęć i nagrań, który określa, co jest dopuszczalne, a co nie. Dzięki temu dokumentowanie działań edukacyjnych nie jest jednostronną decyzją dorosłych, lecz procesem, w którym uczniowie i uczennice mają swój własny głos.
Włączenie uczniów i uczennic w planowanie i decydowanie o tym, jak tworzymy wizualną opowieść o wspólnych działaniach, stwarza też nową przestrzeń edukacyjną – wspólnej kreacji, poszukiwania oryginalnych rozwiązań, planowania ujęć czy wybierania najlepszej perspektywy. Zaproszenie ich do współtworzenia szkolnych fotorelacji, sprawi, że przestaną być fotografowanymi obiektami a staną się podmiotami waszych wspólnych zdjęć.
Autorka: Katarzyna Górkiewicz – antropolożka i filmoznawczyni, autorka materiałów edukacyjnych.
Artykuł powstał na podstawie webinaru, który odbył się w ramach programu Kurs na Odpornosć. Szkoła z Klasą. “Jak promować działania szkoły bez publikowania wizerunku dzieci?” dostępnego do wysłuchania w całości na kanale Fundacji: https://www.youtube.com/watch?v=6AecfE1ymio