W programie Szkoła z Klasą 2.0 pracujemy nowatorską metodą design thinking, którą zaczerpnęliśmy z biznesu i przenieśliśmy na grunt edukacji. Trwa rekrutacja do tegorocznej edycji – formularz zgłoszeniowy i więcej informacji na www.szkolazklasa.pl/rekrutacja. A więcej o metodzie możecie przeczytać w tym artykule.

Design thinking (DT, ang. design – projektować, think – myśleć) to metoda polegająca na tworzeniu innowacyjnych rozwiązań w oparciu o pogłębioną diagnozę oczekiwań i potrzeb odbiorców. Narodziła się w latach 60. XX w. w Stanach Zjednoczonych, a dzięki swojej uniwersalności stosują ją zarówno start-upy, jak i największe międzynarodowe korporacje. W Polsce jeszcze kilka lat temu niewiele osób ją znało. Dziś zainteresowanie DT stale rośnie. Jak tę metodę przenieść na grunt polskiej szkoły? I dlaczego warto?

Praca według DT podzielona jest na etapy, które stanowią intuicyjny, ale dość rozbudowany sposób mierzenia się z postawionym wyzwaniem. W ramach DT wyróżniamy: emapatyzację, diagnozę potrzeb, generowanie pomysłów, prototypowanie i testowanie. Granica między poszczególnymi etapami metody zaciera się, niektóre z nich w trakcie procesu pojawiają się więcej niż tylko raz. Korzystając z tej metody trzeba zarezerwować sobie więcej czasu i powstrzymać się od wprowadzania z góry zaplanowanych rozwiązań. Ich wypracowanie powinno być procesem – wielokrotnie testowanym i modyfikowanym, a skuteczność ewentualnych „gotowców” powinniśmy również poddać głębokiej analizie. Kluczowym założeniem metody jest zawsze komunikacja z finalnym odbiorcą, dla którego przygotowujemy rozwiązanie.

Warto zacząć od zbudowania wszechstronnego i zróżnicowanego zespołu, w którym spotkają się osoby o rozmaitych kompetencjach. I nie chodzi tu o samowystarczalność i samodzielne przejście przez wszystkie etapy od a do z, ale o zestawienie ze sobą różnych umiejętności, innych punktów widzenia i doświadczeń. Wszystko po to, by zespołowo wypracowane rozwiązanie było możliwie najlepsze.

Pierwszym etapem DT jest empatyzacja. To moment, w którym staramy się ”wejść w buty” standardowego przedstawiciela grupy docelowej. Naszym celem jest jak najlepsze poznanie jego potrzeb. I to zarówno tych bezpośrednio związanych z przedmiotem naszej pracy, ale nie tylko. Czasem nawet odpowiedź na pytanie pozornie niezwiązane z głównym tematem, może okazać się cenna. Wszystko to pozwoli lepiej zidentyfikować oczekiwania odbiorcy naszych działań. Diagnoza potrzeb to, z definicji, kluczowy moment w pracy tą metodą – oddanie głosu samym zainteresowanym pozwoli nam uzupełnić dotychczasową wiedzę. Informacje z pierwszej ręki mogą być dla nas zaskakujące, iść całkiem w poprzek naszych oczekiwań, ale to dzięki nim nasza praca ma większą szansę powodzenia. Z informacjami i wnioskami z dwóch pierwszych etapów przechodzimy do generowania pomysłów. To pierwszy moment w procesie, w którym pozwalamy sobie na proponowanie konkretnych rozwiązań w oparciu o dotychczas zebrane informacje. Burza mózgów nie powinna być niczym ograniczona – weryfikacja nastąpi na kolejnych etapach. Prototypowanie to czas pierwszego sprawdzenia wygenerowanych pomysłów – na tym etapie okaże się, które są możliwe do wprowadzenia, a z których musimy zrezygnować. To również moment na modyfikowanie pomysłów i ich ulepszanie. Płynnie wkraczamy w etap testowania, w którym naszą propozycję rozwiązania przekazujemy w ręce odbiorcy, sprawdzamy na ile odpowiada ono na jego oczekiwania i przygotowujemy rekomendacja na przyszłość.

Tak w pigułce można przedstawić metodę design thinking, którą pracujemy w Szkole z Klasą 2.0. W programie wspieramy nauczycieli i dyrektorów szkół ze wszystkich poziomów edukacyjnych w zaplanowaniu i wprowadzeniu zmian, które pomogą ulepszyć funkcjonowanie szkoły. Uczestnicy otrzymują autorskie materiały i narzędzia edukacyjne, szkolenia stacjonarne i webinary.

Artykuł Design Thinking w Szkole z Klasą ukazał się na portalu Edunews.pl.